Literatura do etapu I część I
d.m.Y G:i:s

GWAŁTOWNIK KRÓLESTWA BOŻEGO
BIOGRAFIA - TESTAMENT - ŚWIADECTWA
Wydanie drugie
Wydawnictwo Światło - Życie
Kraków 2009
NOTA BIOGRAFICZNA
1921
Urodzony 24.03 w Rybniku na Śląsku jako syn starszego pie lęgniarza Józefa Blachnickiego, syna górnika, z matki Marii Miller, również z rodziny robotniczej, w rodzinie wielodziet nej (5 rodzeństwa żyje, 2 zmarło w dzieciństwie).
1938
Matura w gimnazjum typu neoklasycznego w Tarnowskich Górach. W okresie pobytu w gimnazjum bardzo aktywny w harcerstwie - jako zastępowy, drużynowy, organizator obo zów itp.
1938-39
Służba wojskowa na Dywizyjnym Kursie Podchorążych Rezer wy w Katowicach. Jako plutonowy-podchorąży uczestniczy w kampanii wrześniowej (wił P.P.) aż do kapitulacji pod To maszowem Lubelskim, 20.09. Kilka dni w niewoli, ucieczka, powrót do rodzinnego miasta.
1939-40
Działalność konspiracyjna w Tarnowskich Górach - (Polska Organizacja Partyzancka, Polskie Siły Zbrojne), komendant oddziału na miasto Tarnowskie Góry. Wiosna 1940 - ucieczka
przed Gestapo, aresztowanie w Zawichoście k. Sandomierza, po kilku tygodniach aresztu śledczego i przesłuchiwań wcielo ny wraz z całą grupą z Tarnowskich Gór do obozu koncentra cyjnego w Oświęcimiu, jako więzień nr 1201.
1940-41
14 miesięcy pobytu w obozie w Oświęcimiu, z tego dwa razy po cztery i pół miesiąca w karnej kompanii (Blok 13). Zwol niony z SK (Strafkompanie) jako jeden z kilku, którzy przeżyli ten okres. Prawie miesiąc pobytu w bunkrze, w którym zginął św. Maksymilian Kolbe.
1941-42
We wrześniu 1941 przewieziony z obozu koncentracyjnego do więzienia śledczego w Zabrzu, potem w Katowicach. W marcu 1942 skazany przez Oberlandesgericht w Katowicach na karę śmierci przez ścięcie za działalność konspiracyjną przeciw hi tlerowskiej Rzeszy. Po czterech i pół miesiącach oczekiwania na wykonanie wyroku śmierci ułaskawiony (drugi wypadek ułaskawienia na 120 ściętych w tym czasie).
Kara śmierci zamieniona na 10 lat więzienia „po zakończe niu wojny”.
W tym okresie pobytu na oddziale skazańców miało miej sce największe wydarzenie w całym życiu - nagłe, cudowne nawrócenie na wiarę w Chrystusa i osobiste przyjęcie Go jako Zbawiciela i Pana, połączone z decyzją oddania całego życia na Jego służbę.
1942-45
Pobyt w różnych niemieckich obozach i więzieniach. Uwol nienie przez Armię Amerykańską w kwietniu 1945.
1945-50
Powrót do kraju, wstąpienie do Śląskiego Seminarium Du chownego w Krakowie, studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, zakończone w 1950 uzyska niem magisterium z teologii. W tym samym roku święcenia kapłańskie.
1950-55
Praca duszpasterska w kilku parafiach diecezji katowickiej (Ty chy, Łaziska Górne, Rydułtowy, Cieszyn, Bieruń Stary) w cha rakterze wikarego.
Praca głównie z młodzieżą, ministrantami, formowanie grup elitarnych w parafii, powstanie metody rekolekcji oazowych („Oaza Dzieci Bożych”).
1954-56
Uczestnictwo w pracach „tajnej Kurii” w Katowicach w okresie uwięzienia i wysiedlenia Biskupów Śląskich i rządów narzuco nych przez partię „wikariuszy kapitulnych”. Akcja bojkotu sy nodu, który miał być zwołany w diecezji bez zgody biskupów i Rzymu. Rok pobytu na wygnaniu poza diecezją, w tym czasie pobyt w Niepokalanowie, studia nad duchowością i metodami pracy apostolskiej O. Maksymiliana Kolbego. Zorganizowanie powrotu Biskupów Śląskich z wysiedlenia do diecezji w paź dzierniku 1956.
1956-60
Praca w Referacie Duszpasterstwa Kurii Diecezjalnej w Ka towicach i w redakcji tygodnika „Gość Niedzielny”. Zorgani zowanie i prowadzenie Ośrodka Katechetycznego, następnie (1957-60) społecznej akcji przeciwalkoholowej pod nazwą „Krucjata Wstrzemięźliwości”. Akcja ta wnet stała się akcją ogólnopolską, o charakterze ruchu odnowy religijno-moralnej, opartej o duchowość O. Maksymiliana Kolbego, pierwszym i jedynym w tym czasie w państwie komunistycznym ruchem laikatu katolickiego, skupiającym już w roku 1960 ok. 100 000 dorosłych działaczy abstynenckich (nie licząc dzieci i młodzie ży), wydającym dwutygodnik „Niepokalana zwycięża” w na kładzie 120 000 egz., kierowanym przez Centralę ogólnopolską w Katowicach, obsługiwaną przez świecki instytut apostolski. Akcja ta stanowiła pierwszy po czasach stalinizmu wyłom -w skali krajowej - w partyjnym monopolu pracy społecznej w Polsce.
1960-61
Likwidacja Centrali Krucjaty Wstrzemięźliwości przez Służbę Bezpieczeństwa (29.08.1960), równocześnie rewizje, przesłu chania w całej Polsce.
W marcu 1961 - aresztowanie Księdza Blachnickiego pod zarzutem wydawania nielegalnych druków i „rozpowszech niania fałszywych wiadomości o rzekomym prześladowaniu Kościoła w Polsce” (w związku z akcją protestacyjną po bru talnej likwidacji Centrali Krucjaty Wstrzemięźliwości). Cztery i pół miesiąca pobytu w więzieniu w Katowicach (w tym sa mym, co w czasie okupacji), proces przed Sądem Wojewódz kim (w tym samym gmachu, gdzie wydano wyrok śmierci w 1942 roku), zwolnienie z więzienia po wydaniu wyroku skazującego na 13 miesięcy z zawieszeniem na 3 lata. Ostat nie słowo oskarżonego w procesie: „Chciałbym wypowiedzieć - wbrew stwierdzeniom prokuratora - swoje ceterum censeo, że jednak jestem prześladowany za przekonania i działalność religijną... Nie proszę o łagodny wymiar kary, bo z punktu widzenia sprawy, którą reprezentuję, im większy wyrok, tym lepiej”. Sąd w uzasadnieniu wyroku stwierdził: „Działalność oskarżonego była dobra i pożyteczna dla społeczeństwa”
1961-71
Studia i praca naukowa na Katolickim Uniwersytecie Lubel skim, Sekcja Pastoralna na Wydziale Teologicznym. Licencjat (praca - „Metoda przeżyciowo-wychowawcza dziecięcych rekolekcji zamkniętych”. Opracowanie naukowe doświad czeń rekolekcji oazowych z lat 1954-1960); doktorat („Zasa da bosko - ludzka F. X. Arnolda jako zasada formalna teologii pastoralnej i duszpasterstwa”); habilitacja („Eklezjologiczna dedukcja teologii pastoralnej”). Praca w charakterze asystenta i adiunkta, współorganizowanie Instytutu Teologii Pastoral nej. W tym okresie działalności naukowej ok. 100 publikacji naukowych i popularnych. Wypracowanie personalistyczno-eklezjologicznej koncepcji teologii pastoralnej w oparciu o naukę Soboru Watykańskiego II. Wykłady pastoralne w Lu blinie, Krakowie, Wrocławiu, Gorzowie Wikp. Wypracowanie koncepcji i podwalin metodologicznych pod dyscypliny: kate chetyka fundamentalna i teologia pastoralna ogólna. Rezygna cja z etatu na KUL na znak protestu wobec niezatwierdzenia habilitacji przez Ministerstwo Oświaty (1982: jedyna nie za twierdzona habilitacja na KUL).
1964-80
Działalność na odcinku posoborowej odnowy liturgii w Polsce. Założenie lubelskiego zespołu liturgistów - prelekcje i kursy wprowadzające odnowioną liturgię w całej Polsce. Przez 10 lat redaktor „Biuletynu Odnowy Liturgii” drukowanego w „Col-lectanea Theologica”. Od roku 1967 z mandatu Konferencji Episkopatu Polski - Krajowy Duszpasterz Służby Liturgicznej. Wypracowanie koncepcji, programu i metody posoborowej formacji służby liturgicznej, przekazanie jej przez zorganizo wanie 28 ogólnopolskich zjazdów diecezjalnych i zakonnych duszpasterzy służby liturgicznej, opracowanie zespołu pod ręczników i pomocy dydaktycznych.
1964-81
Zainicjowanie i prowadzenie tzw. ruchu oazowego w Polsce, zwanego początkowo „ruchem Żywego Kościoła”, potem Ru chem Światło-Życie. Rozwinięcie metody tzw. oaz rekolekcyj nych, piętnastodniowych rekolekcji przeżyciowych. Zastoso wanie metody „Oazy Dzieci Bożych”, wypracowanej w latach 1954-1960, do grup młodzieży męskiej i żeńskiej szkół śred nich, do studentów, młodzieży pracującej, księży, alumnów, sióstr zakonnych, dorosłych świeckich i całych rodzin. Rozwój ilościowy: ok. 30 grup oazowych i 1500 uczestników w roku 1969, ok. 1500 grup i 45 000 uczestników w roku 1981.(1982 -w czasie stanu wojennego - dalszy wzrost do ok. 47 000). Z oaz rekolekcyjnych wywodzi się ruch małych wspólnot w para fiach i w innych środowiskach - w 25 diecezjach (na 27 diece zji istniejących) i ok. 2000 parafii. Grupy te, wspierane przez ośrodek centralny w Krościenku nad Dunajcem i ośrodki diecezjalne, prowadzą działalność formacyjną (wychowanie dojrzałych, odpowiedzialnych i zaangażowanych chrześcijan), ewangelizacyjną, liturgiczną, charytatywną i społeczną (szcze gólnie przeciwalkoholową). Mimo zakazów i stałych szykan ze strony władz komunistycznych (rewizje, konfiskaty druków, kary pieniężne i podatki, rozwiązywanie grup przez dekrety administracyjne, szykanowanie zaangażowanych działaczy w terenie itp.) ruch rozwija się systematycznie, ucząc ludzi prze łamywania lęku i odważnego świadczenia prawdy. Jako ruch społeczny, oddolny, sterowany z jednego ośrodka w skali kraju, o programie wychowawczym i apostolskim - społecznym -jedyny fenomen w całym tzw. bloku wschodnim.
1970-81
Inspirowanie i rozwijanie innych inicjatyw, jakby pochodnych Ruchu Światło-Życie: ruch oaz rodzinnych i wywodzący się z nich ruch „Domowy Kościół” - jako ruch odnowy
(ok. 500 „kręgów rodzin” liczących 5-7 małżeństw w r. 1982);
ruch ewangelizacyjny, docierający do środowisk zdechrystianizowanych; ruch grup modlitewnych (tzw. oazy modlitwy), Krucjata Wyzwolenia Człowieka - dla walki z alkoholizmem i innymi uzależnieniami (powołana w 1979 z okazji piel grzymki Papieża do Polski), ruch obrony życia poczętego, działalność ekumeniczna.
Ponadto ruch zajmuje się formacją kapłanów w duchu so borowej odnowy Kościoła (ok. 1000 kapłanów uczestniczyło w kapłańskich oazach rekolekcyjnych). Około 40% kandyda tów do kapłaństwa zgłaszających się do seminariów duchow nych przeszło przez formację oazową.
1980-82
Okres rewolucji „Solidarności”. Ruch Światło-Życie nie jest związany formalnie z „Solidarnością”, ale działa „na zapleczu”, wielu działaczy „Solidarności” wywodzi się z ruchu.
Jesień 1981 - założenie „Niezależnej Chrześcijańskiej Służ by Społecznej” mającej działać społeczno-politycznie w duchu chrześcijańskiej nauki społecznej i ruchu wyzwolenia bez przemocy, w myśl programu Prawda- Krzyż-Wyzwolenie.
10.12.1981 - wyjazd z kraju, rozpoczęcie działalności na Zachodzie. Wydawanie biuletynu „Prawda- Krzyż- Wyzwole nie”, założenie i inspirowanie stowarzyszenia Chrześcijańska Służba Wyzwolenia Narodów, organizowanie sympozjów na tematy suwerenności wewnętrznej i jedności narodów w wal ce o wyzwolenie. Powstanie dokumentów programowych: De klaracja carlsberska i Manifest wyzwolenia narodów Europy Środkowo-Wschodniej.
Organizowanie ośrodka Ruchu Światło-Życie w Carlsbergu - z woli Księdza Kard. Józefa Glempa, Prymasa Polski i Księdza Biskupa Szczepana Wesołego, jego Delegata ds. Duszpasterstwa Polonii - i pierwszych oaz.
1982-87
Dalsze krystalizowanie się wizji Marianum jako Sanktuarium „Jasnogórskiej Jutrzenki Wolności” - w ośrodku powołanym przed 30 laty przez uchodźców II wojny światowej, jako dom młodzieży polskiej, i oddanym jako wotum narodowe Jasno górskiej Królowej Polski - nowe dzieło na rzecz Kraju i Polonii światowej.
27.02.1987
Śmierć w Carlsbergu.
BOHATER l ŚWIĘTY
Historia uczy, iż prawdziwi bohaterowie żyją obok nas. Hi storia Kościoła z kolei dowodzi, że tuż przy nas są święci. Nie dostrzegamy ich, bowiem autentyczne bohaterstwo i świętość są subtelne, ciche i nie na pokaz. Być może dlatego tak rzad ko dostrzegamy te cechy u osób, z którymi nam przyszło żyć i działać. Wielkość dostrzega się zazwyczaj w ogromie dzieła stworzonego przez bohatera lub po jego nadzwyczajnej śmier ci. Moc ducha odczuwa się najczęściej, gdy świętego zabraknie wśród żywych.
Dziś, z perspektywy ćwierćwiecza, wiem, że było mi dane być blisko bohatera i świętego. W końcu lat sześćdziesiątych miałem możność spotkać w Lublinie niezwykłego człowieka, wybitnego teologa i cudownego kapłana Chrystusowego. Dziś, po latach, dziękuję Bogu, że mogłem żyć, uczyć się i wzrastać w obecności bohatera i świętego. Człowieka z krwi i kości, a jednocześnie herosa mej Ojczyzny i mojego Kościoła. Skrom nego duchownego rzymskokatolickiego, którego myśl i formy działania wykraczały ponad przeciętność chrześcijańską.
Nie należałem do grona jego współpracowników, nie by łem również aktywnym uczestnikiem jego ruchu. Utrzymywa łem jednak bliskie kontakty z osobami z jego kręgu, uczestni czyłem w oazach organizowanych przez niego w Krościenku, miałem możność bezpośredniego kontaktowania się z nim na Wydziale Teologicznym Katolickiego Uniwersytetu Lubel skiego. Obecnie mogę być - w pewnym sensie - świadkiem niezwykłej osoby - ks. prof. Franciszka Blachnickiego.
Przyszedł na świat w wielodzietnej rodzinie śląskiej 24 mar ca 1921 r. W 1938 r. zdał maturę. Działał w harcerstwie pol skim, gdzie nauczył się kochać ofiarną miłością swą Ojczyznę. Z miłości tej musiał zdać dość szybko egzamin. W kampanii wrześniowej 1939 r. brał udział jako plutonowy-podchorąży Wojska Polskiego. Jeńcem wojennym był bardzo krótko. Uciekł z niewoli i natychmiast włączył się w prace konspiracyjne. Nie było mu jednak dane walczyć w szeregach armii podziemnej, gdyż już wiosną 1940 r. został aresztowany i osadzony w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Należał do pierwszych więź niów KL Auschwitz - otrzymał tam dość niski numer obozowy 1201. Tylko ponad rok przebywał za drutami kolczastymi tego obozu, ale aż dwukrotnie ten dziewiętnastoletni mężczyzna był w karnej kompanii, a prawie przez miesiąc trzymano go w bunkrze głodowym bloku śmierci. Śledztwo przeciw niemu skrupulatnie prowadziło śląskie Gestapo. We wrześniu 1941 r. zabrano go ponownie do więzienia śledczego w Zabrzu. Po licznych przesłuchaniach wyższy sąd krajowy w Katowicach skazał go w marcu 1942 r. na karę śmierci przez ścięcie na gi lotynie. Cztery i pół miesiąca siedział w celi śmierci. Z dnia na dzień oczekując egzekucji doczekał się... ułaskawienia, co było zupełnym ewenementem. Karę śmierci zamieniono mu na 10 lat więzienia. Odbywał ją w różnych więzieniach i obozach koncentracyjnych do kwietnia 1945 r., kiedy to został uwolnio ny przez żołnierzy armii amerykańskiej.
Podczas pobytu w celi śmierci katowickiego więzienia na stąpiło wydarzenie, które zmieniło jego życie osobiste, nadało mu inny sens i znaczenie oraz ukierunkowało jego postępowa nie na przyszłość. Na pewno nie było to cudowne nawrócenie, lecz odejście od sformalizowanego i bardzo powierzchownego życia chrześcijańskiego, jak również podjęcie trudu całkowitego służenia tylko jednemu władcy - Chrystusowi. Po latach tak pisał o tym wydarzeniu: „W parę miesięcy po wybuchu wojny znalazłem się w obozie koncentracyjnym w Oświęcimiu. Jako ówczesny komendant jednostki konspiracyjnej musiałem się z tym liczyć, że z dnia na dzień mogę znaleźć się w kremato rium. Wówczas to odczułem, jak niewiele wspólnego z życiem ma to chrześcijaństwo, które przyjęliśmy wraz z wychowaniem. Moje chrześcijańsko- humanistyczne ideały nie wystarczały w tej granicznej sytuacji. Później zostałem przeniesiony do więzienia z KL i skazany na śmierć. Tam w celi śmierci, w głębi beznadziei, spotkał mnie Jezus Chrystus w sposób wyjątkowy. W jednej z książek znalazłem niektóre fragmenty z Ewangelii, przede wszystkim Kazania na Górze. Zrozumiałem wówczas, że istnieje Miłość absolutna, zupełnie bezinteresowna. Bóg kocha nie dlatego, że ma z tego jakąś korzyść, lecz że wynika to z Jego natury. Doznałem odkrycia, że to Bóg oddał siebie z miłości człowiekowi w Jezusie Chrystusie. To Boża miłość stała się odpowiedzią na moje pytanie o sens życia”. A więc doświadczenie Ewangelii i osadzenie autentycznego chrze ścijaństwa w życiu to cel, jaki zaczął mu przyświecać. Droga wiary Franciszka Blachnickiego tam, w celi śmierci, wykrysta lizowała się całkowicie. Już jako kapłan Chrystusa kroczył po niej przez całe życie, nie znając żadnych kompromisów.
Dany mu w jednym momencie dar wiary określał jego siłę działania oraz źródło jego prawdziwego istnienia. Wierze więc podporządkował całe swe osobowe jestestwo, bowiem uznał, iż tylko ona może stanowić o sensie jego życia i być zasadą jego postępowania. Jak pisał w swym testamencie, nigdy póź niej nie przeżywał żadnych wątpliwości co do raz obranej drogi, jak również nigdy nie miał „(...) innych celów i dążeń, zainteresowań poza wynikającymi z wiary i skierowanych ku Ojcu przez Syna w Duchu Świętym w realizacji wielkiego pla nu zbawienia. Wszystkie decyzje były podejmowane z moty wacji wiary”. Z tym że - dodajmy - ta wiara była bezwzględnie konsekwentna i wyrażała się w odważnym stawianiu wyma gań dotyczących życia autentycznie chrześcijańskiego. Dzielił się tą wiarą z innymi, ukazywał jej nieprzemijające wartości i konieczną potrzebę. Emanował wielką wiarą w moc Ewan gelii, w moc Chrystusa mogącego wyzwolić człowieka, w moc Jego Ducha pozwalającego odczytać plan Bożego zbawienia. Głosząc Dobrą Nowinę domagał się od wszystkich - i siebie także - wiernego przestrzegania rad ewangelicznych, wzywał do prawdziwej świętości, namawiał do pokornego bohater stwa. A to implikowało wewnętrzną przemianę, stworzenie nowego człowieka, człowieka w pełni wolnego, bez względu na sytuację zewnętrzną, w jakiej jemu przyszło żyć.
W Świadectwie niepokornego, wypowiedzianym podczas Tygodnia Eklezjologicznego w październiku 1979 r., ks. Fran ciszek Blachnicki stwierdził jednoznacznie: „Ciągle myślimy, że wolność to sprawa pewnych zewnętrznych uwarunkowań, a tymczasem «ku wolności wyswobodził nas Chrystus » (Ga 5, l). I ta wolność, którą obdarował nas Chrystus, jest faktem tzn. w każdej chwili mogę postępować zgodnie ze słowami «praw-da was wyzwoli » (J 8, 22). Jeżeli postępuję zgodnie z prawdą, wtedy jestem wolny. I obojętnie, czy jestem w więzieniu, czy w obozie, obojętnie, czyja za to życie zgodne z prawdą ponoszę takie czy inne konsekwencje, czy nawet poniosę śmierć: jestem człowiekiem wolnym”. Pojęcie wolności ks. Blachnickiego ma charakter immanentny, zależny tylko i wyłącznie od jednost ki, jako podmiotu, który dokonuje wyboru tego, co prawdziwe i wartościowe. Ale by akt ten był właściwy, należy dobrowol nie poddać się światłu prawdy, światłu rozumu, sumienia, Słowa Bożego, Chrystusa. Wielokrotnie mówił i pisał, że być wolnym to być człowiekiem harmonii pomiędzy tym, co oso biście się poznaje (jako światło, jako prawdę) a tym, czym się żyje, co realizuje się w codziennym życiu. Wolność taka - ujęta teologicznie - jest w zasięgu ręki, oczywiście jeżeli będzie się współdziałało z łaską Bożą. I wówczas tej wolności nikt nie jest w stanie nam odebrać. Nieustannie przypominał, że wol ność to nie tylko poczucie nieskrępowania, jakaś siła witalna czy instynkt. Człowiek naprawdę wolny jest wówczas, kiedy świadomie poddaje się prawdzie, kiedy dobrowolnie akceptu je zależność od tego, co transcendentne. W przeciwnym razie staje się zdeterminowany swoimi lub innej osoby pragnienia mi czy żądzami. To z kolei prowadzi do traktowania drugiego człowieka przedmiotowo, instrumentalnie. Istotą zaś niewoli -także współczesnej - jest posługiwanie się człowiekiem jako przedmiotem, kiedy się nim w różny sposób manipuluje. Nie jest on wówczas partnerem w dialogu, lecz tylko jest on po trzebny do realizacji jednostkowych celów, nawet kombinacji. Jest wtedy człowiekiem zastraszonym i zalęknionym, bojącym się wszystkich i wszystkiego. Wyrwanie się z tego kręgu niewoli to przede wszystkim upodmiotowienie człowieka, pozbycie się bojaźni, realizowanie siebie i służenie innym. Człowiek staje się wolnym - w znaczeniu biblijnym - kiedy powstaje tzw. relacja dziecięctwa Bożego, kiedy wytwarza się więź na linii dziecko -Ojciec, syn - Ojciec. Wchodząc w układ synostwa Bożego eli minuje się lęk i strach, realizuje się prawdziwe synostwo i bra terstwo, stwarza się warunki do wzajemnej służby, pomagania sobie, funkcjonowania prawdziwej solidarności serc.
Idea wolności osobistej, bycia wolnym w sercu swoim, po siadanie prawdziwej mocy Chrystusa i stałe zespolenie z Nim poprzez Eucharystię, była fundamentem całej działalności ks. Blachnickiego. W centrum jego uwagi był człowiek, szcze gólnie człowiek zagrożony, zniewolony, a także znajdujący się w sytuacji zagrożenia. Dlatego stworzył wspaniałe dzieła mające służyć obronie człowieka i jego wyzwoleniu. Dzieła te - Krucjata Wstrzemięźliwości (założona w 1957 r., a zlikwido wana przez Służbę Bezpieczeństwa w 1960 r., Ruch Światło-Ży-cie (sięgający swymi początkami lat pięćdziesiątych). Krucjata Wyzwolenia Człowieka (powołana do życia w 1979 r. z okazji I pielgrzymki papieża Jana Pawła II do Polski) oraz Chrześci jańska Służba Wyzwolenia Narodów „Prawda + Wyzwolenie” (powołana do istnienia u schyłku życia ks. Blachnickiego, tj. w czasach stanu wojennego) - to potężne akcje duszpasterskie o charakterze ogólnopolskim, prowadzące do tworzenia Nowe go Człowieka, człowieka świadomie wolnego, zintegrowanego i wewnętrznie zespolonego, aktywnego członka wspólnoty chrześcijańskiej, dla którego najwyższym przejawem wolności stać się ma przyjęcie Osoby Chrystusa i pójście za Nim, odda nie swego życia bez reszty dla Niego. Ks. Blachnicki pragnął kształtować człowieka przyszłości, świadomego chrześcijanina, żyjącego na ziemi polskiej, którego życie przepojone jest Ewan gelią, tworzącego wspólnotę prawdziwego Kościoła Chrystu sowego w spotkaniu, dialogu i komunii, otwartego z miłości na innych ludzi, służącego im, a przede wszystkim człowieka wolnego, czerpiącego wzór z Chrystusa Sługi i Niepokalanej. Wszechstronny program wychowania Nowego Człowieka za kładał dążenie do jedności światła i życia (Fos-Zoe, Światło--Życie) -- w ujęciu transcendentalnym. Jeżeli życie człowieka -zauważał twórca Ruchu Światło-Życie - jest poddane światłu, jeżeli istnieje w nim zgodność pomiędzy wolą a poznawa ną prawdą, to jest ono rzeczywiście chrześcijańskie. Stąd też nieustannie wymagał od wszystkich rzetelnej przemiany we wnętrznej. Chciał widzieć człowieka, w którym dokonała się chrześcijańska metanoia (przemiana myśli i zmiana usposobie nia), a więc osobę z przemienionym sercem i umysłem. Tylko przemieniony chrześcijanin - zdaniem ks. Franciszka - mógł dokonać przemiany świata. Poprzez już samą obecność w rze czywistości zewnętrznej odmieniony chrześcijanin odnawia społeczeństwo, naród, Kościół.
Ktoś powiedział, że aby stać się wielkim, stworzyć z siebie i swego dzieła legendę, trzeba być charyzmatykiem, teorety kiem i pragmatykiem. O charyzmacie otrzymanym od Stwórcy, jego talentach umysłu i serca wykorzystywanych w dziele bu dowy Królestwa Bożego pisał papież Jan Paweł II w telegramie przesłanym na ręce bpa Szczepana Wesołego w dniu pogrzebu ks. Blachnickiego. Także teoretykiem był wybornym. Przez dłu gi czas był profesorem katechetyki i teologu pastoralnej oraz twórcą Instytutu Teologii Pastoralnej Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego - jednej z pierwszych w Europie placówek naukowych tego typu. Wykształcił wielu pastoralistów, wśród nich sporą grupę świeckich teologów (jak na warunki państwa bloku komunistycznego rzecz zupełnie nietypowa), przed któ rymi postawił zadanie współtworzenia współczesnego Kościoła polskiego. Wyniki swych rozważań teologicznych zamieszczał w licznych publikacjach drukowanych w kraju i za granicą. Ale najwspanialszą konsekwencją jego teoretycznych ustaleń była gigantyczna praca z młodzieżą. Jego oazy stały się synonimem moralnej odnowy (może nawet rewolucji) młodzieży polskiej lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Był to pierwszy au tentyczny zryw młodych chrześcijan polskich, w nowoczesny sposób formujących swą osobowość. Ks. Blachnicki animował ruch, który od wewnątrz rozbijał strukturę edukacji laickiej młodzieży państwa socjalistycznego. Proponował wizję innego człowieka. Człowieka nie zniewolonego, lecz otwartego, aktyw nego, świadomego swego miejsca w narodzie i Kościele.
Rozbicie monopolu wychowawczego w PRL-u było bardzo niebezpieczne dla ówczesnych decydentów polskich. Stąd też ks. Blachnicki miał wielu wrogów. Niejednokrotnie doświad czał ich nienawiści. Pomijając już okres okupacji hitlerowskiej i II wojny światowej, stale był szykowany, zmuszany do opusz czenia diecezji macierzystej, więziony, sądownie karany, znalazł się wreszcie na liście internowanych w czasie stanu wojennego. W końcu przyszło mu zapłacić największą cenę, jaką może pła cić kapłan, działacz, Polak - od grudnia 1981 r. zmuszony był przebywać na emigracji. Co prawda zorganizował tam Między narodowe Centrum Ruchu Światło-Życie”! kierował polskim ośrodkiem „Marianum5 w Carlsbergu (w Republice Federalnej Niemiec), jednak cierpiał ogromnie nie mogąc powrócić do Ojczyzny. Zmarł na wygnaniu 27 lutego 1987 r.
Ojciec św. Jan Paweł II powiedział o ks. Blachnickim, że był „gwałtownikiem Królestwa Bożego”. To prawda, gdyż była to postać ze wszech miar niestereotypowa. Przede wszystkim był prawdziwym kapłanem Bożym, bez wahania realizującym na co dzień Ewangelię Chrystusową, ufnym w pomoc Pana i całkowicie Mu oddanym, bez względu na konsekwencje. Był także wybitnym teologiem, rzetelnie i wnikliwie przeprowa dzającym analizy teoretyczne, syntetyzującym dotychczasowe ustalenia, wyciągającym interesujące wnioski i tworzącym nowe ujęcia teologii pastoralnej. W niezwykły sposób łączył teorię z praktyką apostolatu chrześcijańskiego, znakomicie odczytywał „znaki czasu” i odpowiadał na pytania rzucane Kościołowi przez współczesność. Zawładnięty ideą totalnej odnowy Kościoła po Soborze Watykańskim II, tworzył dzie ła na miarę czasów. Do tego wszystkiego był zdecydowanym maksymalistą. Jego działalności nie krępowały opłotki, a to, co czynił, miało charakter monumentalny, bo docierał i obej mował masy w zasięgu ogólnokrajowym i ogólnonarodowym. Nigdy jednak nie zatracił perspektywy personalistycznej, uj mowania w kategoriach osobowych, a zwłaszcza relacji czło wiek i jego Stwórca.
Podjął się trudu odnowy Kościoła poprzez odnowę czło wieka., który stanowi środowisko Boże - sam Kościół. Prawdą jest, że był nie doceniany i nie rozumiany przez wielu - także w Kościele polskim. A ogromne dzieło odnowy narodu two rzył w odosobnieniu. Cóż, w podobnych warunkach i w po dobny sposób działali inni wielcy naszego Kościoła i narodu. Zwłaszcza wówczas, kiedy wykraczali ponad przeciętność. Owoce dzieła ks. Blachnickiego były już widoczne za jego ży cia. Aktywni na płaszczyźnie kościelnej i państwowej stawali się ci, którzy wzrastali pod jego opiekuńczymi skrzydłami. Choć funkcjonowali jeszcze w czasach „realnego socjalizmu”, ich działalność była już akcją wolnych ludzi. Ten skromny ka płan Chrystusa wychował zdolnych i odważnych Dawidów, którzy bez obawy stanęli do walki z Goliatem. Ks. Blachnicki zdołał im przekazać swe wyjątkowe bohaterstwo i zwyczaj ność świętości. Może dlatego, że był wyjątkowym bohaterem i świętym narodu i Kościoła polskiego.
Marek Budziarek


