RYS BIOGRAFICZNY BŁ. EDMUNDA BOJANOWSKIEGO
d.m.Y G:i:s
I. RYS BIOGRAFICZNY
BŁ. EDMUNDA BOJANOWSKIEGO
1. Dzieciństwo i młodość
Edmund
Bojanowski urodził się 14 listopada 1814 r., jako syn Walentego i
Teresy
z Umi�skich (z pierwszego małżeństwa Wilko�skiej - pierwszy jej
mąż, człowiek dobry
i pobożny, z którym miała syna Teofila, zmarł przedwcześnie), średniozamożnych
właścicieli ziemskich zamieszkałych w wielkopolskiej wiosce Grabonóg,
odległej ok. 3 km od Gostynia.
Sześć
dni później został ochrzczony w kościele parafialnym w Wielkich
Strzelcach przez ks. Jakuba Ostrowskiego. Oprócz pierwszego imienia,
którego używał, na Chrzcie św. otrzymał także dwa inne – imiona
świętych patronów Polski – św. Wojciecha
i św. Stanisława.
W tej g��boko religijnej rodzinie piel�gnowano polskie tradycje patriotyczne: cze�� dla bohater�w narodowych oraz mi�o�� do podzielonej przez zaborc�w Polski. Ojciec Edmunda - Walenty Bojanowski, jego przyrodni brat Teofil Wilko�ski oraz brat matki – genera� Nepomucen Umi�ski, byli uczestnikami powstania listopadowego, a ojciec za obron� twierdzy Modlin zosta� odznaczony krzy�em zas�ugi.
Wydarzeniem
z dzieci�stwa, kt�re cz�sto wspomina� Edmund, by�o uzdrowienie
z ci�kiej choroby. Kiedy jako 4 letni ch�opiec zapad� na ci�k�
chorob�, lekarze nie dawali ju� szans na jego prze�ycie. Zrozpaczona
matka powierzy�a syna Matce Bo�ej – i Edmund wr�ci� do zdrowia:
gdy po modlitwie wr�ci�a do pokoju, zasta�a dziecko radosne, „jakby
obudzone ze snu”. Jako wotum za �ask� wys�uchania modlitwy, rodzina
ofiarowa�a do bazyliki ojc�w filipin�w na �wi�tej G�rze w Gostyniu
srebrne Oko Opatrzno�ci, kt�re zosta�o umieszczone w bocznym o�tarzu
przed figur� Piety [w sztuce - przedstawienie Matki Boskiej trzymaj�cej
na kolanach martwego Chrystusa]. Edmund wiele razy s�ysza� od matki
o swoim cudownym uzdrowieniu i gdy dor�s�, umie�ci� jego opis w
kronice ko�cio�a na �wi�tej G�rze.
Edmund
nie chodzi� do szko�y, lecz jak by�o to w zwyczaju bogatszych
rodzin, najpierw uczy�a go matka, a potem pobiera� prywatne lekcje
w domu. Mia� jednak przyjaci� w�r�d r�wie�nik�w z
okolicy, najcz�ciej o podobnym jak on pochodzeniu spo�ecznym.
W przysz�o�ci, niekt�rzy z nich stali si� jego wsp�pracownikami
w s�u�bie ludziom najubo�szym. Zachowa�y si� wspomnienia, �e Edmund
od najm�odszych lat odznacza� si� wra�liwo�ci� i dobroci� serca.
Bojanowscy
przeprowadzili si� z Grabonoga do odleg�ego ok. 35 km P�aczkowa,
gdy Edmund mia� 11 lat. Jego nauczycielem zosta� wtedy ks.
Jakub Siwicki, wikariusz
z pobliskiego miasta Dubin. Edmund by� m�odzie�cem uzdolnionym, pilnym
w nauce
i tw�rczym w my�leniu. Wkr�tce pomi�dzy uczniem i nauczycielem nawi�za�a
si� serdeczna wi�, a ks. Siwicki m�odszego o przesz�o 20 lat Edmunda
nazywa� przyjacielem, kt�rego „by� m�drym o�mieli�”.
Edmund interesowa� si� szczeg�lnie literatur� i histori�. Fascynowa�y go �yciorysy wielkich Polak�w, o kt�rych nie tylko wiele czyta�, lecz podejmowa� te� pierwsze w�asne pr�by pisarskie.
W
1832 r. – jako 18 letni m�odzieniec – Edmund wyjecha�
do Wroc�awia, aby uczy� si� na tamtejszym Uniwersytecie.
Przez ponad dwa lata by� wolnym s�uchaczem,
a r�wnocze�nie uzupe�nia� �rednie wykszta�cenie. Indeks wydzia�u
filozoficznego otrzyma�
na pocz�tku 1835 r. W tym czasie prze�y� te� m�odzie�cze zauroczenie
Mari� Pohl, c�rk� profesora fizyki na Uniwersytecie Wroc�awskim.
Nie wiadomo nawet, czy kiedykolwiek mia� okazj� zawrze� z ni� bli�sz�
znajomo��, lecz po latach wspomina� j� kilkakrotnie, podziwiaj�c
nie tylko wygl�d zewn�trzny, urod�, lecz przede wszystkim „wysokie
wykszta�cenie umys�u i ducha, wzorowe pe�nienie obowi�zk�w c�rki,
nieznu�one piel�gnowanie chorowitego ojca, osobiste trudnienie si�
kuchni� i domem, skromno��
i unikanie towarzystw �wiatowych”. Kiedy dowiedzia� si�, �e Maria
przesz�a
z protestantyzmu na katolicyzm i mia�a nawet wst�pi� do klasztoru,
napisa� w swoim Dzienniku: „teraz pojmuj� �w wewn�trzny poci�g
ducha, kt�ry ku niej mia�em i kt�ry mi
za ka�dym na ni� spojrzeniem powiada� tajemniczo o jakim� wy�szym
tej dziewicy powo�aniu”.
Ci�kim osobistym do�wiadczeniem Edmunda w latach studi�w by�a
�mier� matki
w 1934 roku oraz p�tora roku p�niej – �mier� ojca. By�a to
pr�ba bardzo bolesna dla tego zaledwie 21 letniego, wra�liwego i chorowitego
m�odzie�ca. Prze�ywa� j� jednak w ��czno�ci z Bogiem, a tak�e
m�g� liczy� tak�e na duchowe wsparcie ze strony przyjaci�, gdy�
w gronie student�w cieszy� si� wielk� sympati� i uznaniem, a nawet
s�aw� m�odego poety i t�umacza. Wcze�niej w��cza� si� czynnie
w nurt �ycia kulturalnego m�odzie�y, uczestnicz�c w weso�ych spotkaniach
towarzyskich, przy �piewie piosenek [jeden z serdecznych przyjaci�
– Ludwik G�siorowski, przysz�y lekarz, upomina� go nawet, aby nie
szkodzi� swoim s�abym p�ucom poprzez zbyt g�o�ny �piew], ale i
tw�rczych dyskusjach, wymianie pogl�d�w na r�ne interesuj�ce
tematy oraz marzeniach o niepodleg�ej Polsce. Spotkania te by�y te�
dobr� okazj� do zacie�niania wi�zi pomi�dzy polsk� i niemieck�
m�odzie��, kt�ra poznawa�a kultur� swoich narod�w i uczy�a si�
wzajemnego szacunku.
Koledzy
uniwersyteccy po latach wspominali u Edmunda „skromno�� obyczaj�w,
wiar�, pobo�ne �ycie” oraz jego wygl�d: „jego posta� do��
wysoka i chuda, jego twarz poci�g�a i blada z czarnym w�sikiem i
czarn� br�dk�, jego oczy z zamys�em i smutkiem spoza okular�w spogl�daj�ce;
zawsze nadzwyczaj starannie ubrany, przy tym skromny
i ma�om�wny, przyci�ga� do siebie przyjacielskim u�miechem i pewn�
delikatno�ci�
w obej�ciu”.
Po
�mierci ojca Edmund odby� podr�, poprzez Drezno i Lipsk,
do Berlina, gdzie zapisa� si� na wydzia� filozoficzny
tamtejszego Uniwersytetu. W latach 1836 – 1838 kontynuowa� studia,
korzystaj�c tak�e z wyk�ad�w z historii sztuki, muzyki, psychologii,
poezji i logiki. Najwi�ksz� jego pasj� sta�a si� w�wczas literatura:
pisa� mi�dzy innymi artyku�y o polskich zabytkach, t�umaczy� wiersze
liryczne, pie�ni serbskie i czeskie, a tak�e „Manfreda” Byrona.
Niestety, powa�na choroba p�uc – gru�lica - zmusi�a go do przerwania
studi�w. W 1838 r. formalnie opu�ci� Uniwersytet Berli�ski. Po odbyciu
kuracji
w Dusznikach - Zdroju wr�ci� do rodzinnego Grabonoga i zamieszka�
u swego przyrodniego brata Teofila Wilko�skiego, kt�ry po �mierci
rodzic�w by� jego najbli�szym krewnym.
2. Praca
spo�eczna
Wkr�tce
Edmund Bojanowski aktywnie w��czy� si� w nurt pracy spo�ecznej,
kt�rej celem by�o moralne i kulturalne odnowienie narodu polskiego.
Chocia� sam by� cierpi�cy, potrafi� skierowa� swoj� naturaln�
wra�liwo�� na potrzeby innych: jako w�a�ciciel ziemski szczeg�lnie
zainteresowa� si� problemem poprawy warunk�w �ycia ludzi z najubo�szych
warstw spo�ecznych. Zosta� cz�onkiem Wydzia�u Literackiego przy
organizacji dzia�aj�cej
w najbli�szym mie�cie - Gostyniu – tak zwanym Kasynie Gosty�skim1
(przyczyni� si� do zak�adania czytelni wiejskich), Towarzystwa Naukowej
Pomocy (organizowanie funduszu stypendialnego dla ubogiej, zdolnej m�odzie�y,
w celu umo�liwienia kszta�cenia si�), Towarzystwa �w. Wincentego
a’Paulo (troska o chorych i ubogich) oraz Ligii Polskiej (celem tej
organizacji by�a obrona praw ludno�ci polskiej na ziemiach zagarni�tych
przez mocarstwa zaborcze oraz podnoszenie ducha narodu). By� wsp�tw�rc�
w Poznaniu, Gostyniu, �remie
i Psarach miejskich ochronek dla dzieci nie ucz�szczaj�cych jeszcze
do szko�y.
Rozwija�
tak�e talent pisarski. Jego publikacje ukazywa�y si� w czasopismach
„Przyjaciel Ludu” (1834 – 1849), „Marzanna”
oraz roczniku „Melitele”. Prowadzi� te� w�asn� dzia�alno��
wydawnicz�. Najciekawsz� jego inicjatyw� w tej dziedzinie by�o „Pok�osie.
Zbieranka literacka na korzy�� sierot”, wydawana w latach 1852 –
1862, zawieraj�ca utwory krajowych i zagranicznych poet�w �wczesnej
epoki, czyli romantyzmu. W „Pok�osiu” znalaz�y si�, mi�dzy innymi,
utwory Adama Mickiewicza, Zygmunta Krasi�skiego, Cypriana Kamila Norwida,
Aleksandra Fredry, Teofila Lenartowicza, Kornela Ujejskiego. Sta�y
doch�d na rzecz sierot uzyskiwany z tej publikacji szacuje si� na
ok. 100 talar�w rocznie, dlatego Bojanowski wk�ada� wiele wysi�ku,
aby pismo ukazywa�o si� systematycznie: prowadzi� korespondencj�,
gromadzi� nades�ane utwory i dokonywa� wyboru najlepszych, pertraktowa�
z drukarniami, a potem zajmowa� si� rozprowadzaniem gotowych tom�w.
B�d�c mi�o�nikiem polskiego folkloru, wraz z ks. Hilarym Koszutskim
w latach 1860 – 1862 wydawa� r�wnie� dla ludu „Rok Wiejski”,
w kt�rym publikowa� - przewa�nie anonimowo - tak�e w�asne utwory.
Jest autorem „Pie�ni wiejskich dla ochronek”, kt�re przez wiele
lat przypisywano Teofilowi Lenartowiczowi. W 1863 wyda� w Poznaniu
„Starodawne przys�owia dla ochronek”. Prowadz�c dzia�alno��
wydawnicz� i spo�eczn�, E. Bojanowski osobi�cie pozna� Antoniego
Edwarda Ody�ca, wsp�pracowa� z Teofilem Lenartowiczem, Wincentym
Polem, Augustem Cieszkowskim, Karolem Libeltem, a tak�e inicjatorem
pracy organicznej, lekarzem Karolem Marcinkowskim. Utrzymywa� kontakt
tak�e z innymi obro�cami polsko�ci, mi�dzy innymi z dzia�aj�cym
na �l�sku J�zefem Lomp� oraz
z Krzysztofem Celestynem Mrongowiuszem z Mazur.
Powszechny
szacunek i miano „drugiego Wincentego a’Paulo” zyska�
Edmund Bojanowski zw�aszcza w czasie epidemii cholery, kt�ra w 1849
r. nawiedzi�a Gosty�
i okolice, kiedy z nara�eniem �ycia piel�gnowa� chorych. Nie pozosta�
tak�e oboj�tny na los licznych w�wczas sierot, dla kt�rych przy
wsp�pracy z innymi lud�mi, zatroskanymi o los najubo�szych, za�o�y�
tzw. Instytut - Dom Mi�osierdzia, prowadzony przez siostry szarytki,
z kt�rym �ci�le wsp�pracowa� do 1856 roku. Osobi�cie zaj��
si� urz�dzeniem domu, zgromadzeniem potrzebnych �rodk�w materialnych
i sprowadzeniem si�str. Szczeg�lnie zale�a�o mu na zapewnieniu dzieciom
jak najlepszych warunk�w rozwoju i przygotowaniu ich do uczciwego,
samodzielnego �ycia, aby sieroctwo nie k�ad�o si� cieniem na dalszym
ich losie. Stawia� im wymagania, uczy� pracy i systematyczno�ci,
ale tak�e potrafi� w��cza� si�
w ich zabawy. Dzieci, wyczuwaj�c jego autentyczn� mi�o��, spontanicznie
nazywa�y
go „tat�”.
3. Za�o�enie zgromadzenia zakonnego
Najwa�niejszym
dzie�em b�. Edmunda Bojanowskiego jest Zgromadzenie Si�str S�u�ebniczek,
kt�rego pocz�tek datuje si� od za�o�enia dnia 3 V 1850 r.
ochronki dla dzieci wiejskich w Podrzeczu k. Gostynia. Edmund wybra�
specjalnie dzie�, kt�ry w tak pi�kny spos�b ��czy w sobie tre�ci
narodowe z religijnymi. Rocznica Konstytucji 3 Maja – symbol pod�wigni�cia
si� narodu i �wi�to ko�cielne Znalezienia Krzy�a. Trzem m�odym
siostrom, potocznie znanym ochroniarkami, sk�ada� �yczenia ofiarnej
pracy dla dobra Ko�cio�a
i narodu.
W
li�cie do arcybiskupa gnie�nie�sko - pozna�skiego Leona Przy�uskiego
napisa�:
od kilku lat zajmowa�a mnie my�l urz�dzenia ochronek wiejskich
pod nadzorem dziewcz�t wiejskich. Mia�em na wzgl�dzie:
raz - korzy�� ma�ych dzieci wystawionych po wsiach przez zaniedbanie
lub nie�wiadomo�� rodzic�w na zepsucie przedwczesne, po wt�re -
u�wi�cenie kobiet wiejskich, a przez to wp�yw na podniesienie i umoralizowanie
ludu wiejskiego.
To w�a�nie ochroniarki [wychowawczynie dzieci w wieku przedszkolnym
w tzw. ochronkach], kt�rych przygotowaniem duchowym i umys�owym zaj��
si� osobi�cie, sta�y si� ewangelicznym ziarnem, z kt�rego wyros�o
Zgromadzenie Si�str S�u�ebniczek Naj�wi�tszej Maryi Panny Niepokalanie
Pocz�tej. Odt�d E. Bojanowski ca�e swoje serce, zdolno�ci
i maj�tek po�wi�ci� sprawom tego w�a�nie dzie�a.
Powstaj�c� instytucj� kszta�towa� wed�ug g��boko przemy�lanych idei. Ochronka mia�a by� instytucj� dobroczynn� i wychowawcz�, kt�ra dawa�a rodzicom mo�liwo�� podj�cia pracy zarobkowej bez szkody dla opieki i wychowania dzieci.
W
wychowaniu dzieci po�o�y� szczeg�lny nacisk na stron�
moraln�, religijn�
i patriotyczn�, chc�c jak najlepiej wykorzysta� bogate tradycje polskiej
wsi i jej duchowe bogactwo.
Wed�ug
Edmunda Bojanowskiego, ochroniarka mia�a ca�� dusz�
zaj�� si� wychowaniem dzieci w ochronce.
Fenomenem jest tak�e opracowany przez niego szczeg�owy program wychowawczy,
kt�ry po 150 latach, w pe�ni odpowiada nowoczesnym osi�gni�ciom
pedagogiki i psychologii dziecka. Zaj�cia w ochronce siostry mia�y
organizowa� w spos�b maksymalnie pobudzaj�cy aktywno�� dziecka:
nie nale�a�o wyr�cza� go w niczym, co by�o w stanie zrobi� samodzielnie.
Zaleca� pogadanki na r�ne tematy
i pos�ugiwanie si� ilustracjami, w w�r�d zaj�� najwa�niejsz�
rol� spe�nia�a zabawa. Najwi�ksz� nowo�ci� w tamtych czasach
by�o nie stosowanie kar cielesnych,
co E. Bojanowski uj�� w wierszu: do serduszka, do mojego dam ci
matko klucz: r�d�k� mnie nie napominaj, s��wkiem tylko ucz! Od
r�d�ki si� rozum traci, duch si� mo�e st�uc - s��wkiem rozum
si� bogaci, s��wkiem matko ucz.
Wa�nym elementem wychowania religijnego by�o uwra�liwianie dzieci na cz�owieka potrzebuj�cego i przyzwyczajanie ich do niesienia pomocy zar�wno chorym i ubogim, jak te� sobie na wzajem.
Ochroniarki
uzna� za osoby zdolne nie tylko do sprawowania opieki nad dzie�mi,
ale do spe�nienia roli jakby „kap�anek polskiego ludu”. Jako cz�owiek
g��bokiej wiary
i modlitwy, posiadaj�cy te� wykszta�cenie uzyskane na uniwersytetach,
sta� si� zar�wno wychowawc� pierwszych si�str, jak te� kierownikiem
duchowym, kt�ry pomaga� im zrealizowa� pragnienie s�u�by Bogu i
cz�owiekowi w �yciu zakonnym.
Kiedy
okaza�o si�, - �e zg�asza si� wiele ch�tnych dziewcz�t,
zdecydowanych na taki spos�b �ycia zakonnego i gotowych do ko�ca
�ycia po�wi�ca� si� pracy na rzecz dzieci, ubogich i chorych, -
a r�wnocze�nie kolejne osoby zwraca�y si� z pro�b� o za�o�enie
ochronek, postara� si� o otwarcie nowicjatu. Dnia 26 VIII 1856 r.
we wsi Jaszk�w
w Wielkopolsce utworzy� nowicjat dla kandydatek do formuj�cego si�
zgromadzenia. Duchowe kierownictwo wsp�lnoty powierzy� ojcom jezuitom
ze �remu. W 1855 r. naszkicowa� Edmund Bojanowski g��wne punkty
Regu�y, kt�r� przes�a� do Rzymu, do ksi�y ze zgromadzenia zmartwychwsta�c�w,
aby pomogli w uzyskaniu jej zatwierdzenia przez Ko�ci�.
Wkr�tce
jego widoczny zamiar za�o�enia nowego zgromadzenia zakonnego zacz��
jednak budzi� wiele w�tpliwo�ci. Nawet dla �yczliwie usposobionych
wobec Edmunda os�b duchownych, kt�rzy darzyli go szacunkiem za nieskazitelne
�ycie i po�wi�cenie, przeszkod� wydawa� si� fakt, �e jest on
cz�owiekiem �wieckim, a nie kap�anem. Jego dzie�u nie wr�ono
d�ugiej przysz�o�ci obawiaj�c si�, �e rozpadnie si� po �mierci
za�o�yciela, lecz mimo to, zg�asza�y si� nowe kandydatki i nap�ywa�y
oferty zak�adania kolejnych ochronek. Wkr�tce nast�pi�o tak�e upragnione
zatwierdzenie ze strony Ko�cio�a.
4. Ostatnie
lata �ycia
Kiedy Zgromadzenie rozwija�o si� i usamodzielnia�o, w duszy Edmunda odezwa�o si� silne pragnienie kap�a�stwa. W 1868 r. opu�ci� rodzinny Grabon�g, kt�ry zosta� w�a�nie sprzedany na skutek finansowych trudno�ci brata, i wyjecha� do Poznania. Uzyskawszy pozwolenie abp Mieczys�awa Halki Led�chowskiego, dnia 30 III 1869 r. wst�pi� do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Gnie�nie, gdzie dnia 7 X 1869 r. otrzyma� sutann�. Niestety, na skutek pogarszaj�cego si� stanu zdrowia ju� w maju 1870 r. musia� opu�ci� mury seminaryjne. Ostatnie miesi�ce �ycia sp�dzi� u jednego ze swoich przyjaci� - ks. Stanis�awa Gieburowskiego, proboszcza w G�rce Duchownej. Do ko�ca interesowa� si� sprawami si�str s�u�ebniczek, spotyka� si� z nimi i prowadzi� korespondencj�, kontaktowa� si� z fundatorami powstaj�cych plac�wek. Czuj�c zbli�aj�c� si� �mier�, 27 VII 1871 r. przyj�� Sakrament Namaszczenia Chorych, 5 VIII ostatni raz przyj�� Komuni� �wi�t�, a 7 VIII przeszed� do wieczno�ci - o godz. 2030, maj�c nieca�e 57 lat. 10 VIII jego cia�o przewieziono do Jaszkowa, gdzie nast�pnego dnia odby� si� pogrzeb, z udzia�em 10 ksi�y i 86 si�str s�u�ebniczek z Wielkopolski i �l�ska [przed �mierci� wyrazi� �yczenie, aby o jego pogrzebie nie by�o og�osze� w gazetach]. Trumn� z�o�ono w grobowcu Szo�drskich, w podziemiach ko�cio�a w Jaszkowie, w pobli�u pierwszego nowicjatu za�o�onego przez niego zgromadzenia. W 1927 r. doczesne szcz�tki Edmunda Bojanowskiego prze�o�ono do d�bowej trumny i przewieziono do �abikowa (obecnie Lubo�), ko�o Poznania.
W ho�dzie Zmar�emu tak napisano w „Tygodniku Katolickim”: Odszed� „serdecznie dobry cz�owiek”, jeden z najpobo�niejszych, najpokorniejszych i najzas�u�e�szych katolik�w Wielkopolski (...), wz�r cichej pobo�no�ci, �agodnej wyrozumia�o�ci i wyrzeczenia si� siebie.
Zgromadzenie
za�o�one przez Bojanowskiego jeszcze za jego �ycia rozwija�o si�
w Wielkopolsce, Galicji, na �l�sku i w Kr�lestwie Polskim, jednak
dzia�alno�� si�str wkr�tce spotka�a si� ze stanowczym sprzeciwem
zaborc�w. Cen� dalszego istnienia ocalonych przed kasat� plac�wek
by� podzia� Zgromadzenia. W nast�pnych latach stopniowo wyodr�bni�y
si� cztery autonomiczne ga��zie Si�str S�u�ebniczek: wielkopolskie
z domem generalnym
w Luboniu ko�o Poznania, starowiejskie z domem generalnym w Starej
Wsi ko�o Brzozowa, d�bickie - w D�bicy oraz �l�skie – we Wroc�awiu.
Obecnie
oko�o 3 tysi�ce si�str pracuje w Polsce, innych pa�stwach europejskich,
a tak�e w Afryce, Azji i Ameryce (og�em na ponad 500 plac�wkach
w 25 krajach �wiata). Realizuj�c charyzmat Za�o�yciela, otwarte
na potrzeby Ko�cio�a, przystosowuj� swoj� dzia�alno�� do panuj�cych
warunk�w spo�ecznych, pracuj�c w duchu prostoty i mi�o�ci s�u�ebnej.
W Anglii istnieje tak�e zgromadzenie The Poor Servants of the Mother
of God, za�o�one na wz�r polskich S�u�ebniczek przez Fanny Margaret
Taylor w Londynie. F. M. Taylor osobi�cie odwiedzi�a Edmunda Bojanowskiego
w 1869 r. Z regu�� s�u�ebniczek pracuj�cych na terenie Galicji
zapozna� si� tak�e o. Jeremiasz �omnicki – bazylianin, zak�adaj�c
w 1892 r. wraz z ks. Cyrylem Sieleckim i m. Jozafat� Michalin� Hordaszewsk�
Zgromadzenie Si�str S�u�ebnic Niepokalanej Panny Maryi w obrz�dku
greko-katolickim.
5. Proces
beatyfikacyjny i beatyfikacja 13 czerwca 1999 r., podczas Mszy
�w. odprawionej przez Jana Paw�a II w Warszawie, w czasie jego pielgrzymki
do Polski.
Tajemnica
osobowo�ci b�. Edmunda Bojanowskiego ods�ania si� na tle jego �ycia
wewn�trznego, sk�d czerpa� si�y do dzia�alno�ci. Przede wszystkim
by� cz�owiekiem, kt�ry s�ucha� i rozwa�a� S�owo Bo�e. Co roku
odprawia� 3-dniowe rekolekcje zamkni�te u ojc�w jezuit�w w �remie.
Centralnym punktem ka�dego dnia by�a dla niego Msza �w., chocia�
do ko�cio�a – w zimie nie ogrzewanego – mia� do pokonania piechot�
ponad 3 kilometry, i czyni� to bez wzgl�du na pogod�. Cz�sto spowiada�
si�, przyjmowa� Komuni� �w. i wiele godzin sp�dza� na modlitwie
przed Naj�wi�tszym Sakramentem. Szczeg�lne miejsce w jego duchowo�ci
zajmowa�a Maryja – to przecie� Jej Imieniu i s�u�bie po�wi�ci�
za�o�on� przez siebie wsp�lnot� zakonn�. Jak m�wi�, wiara
i zawierzenie Bogu by�o jego codziennym pokarmem, tarcz�
w zmaganiach z trudami i przeciwno�ciami
�ycia, si�� do ponoszenia ofiar.
Jako cz�owiek odznacza� si� wielk� prostot�, delikatno�ci�, serdeczno�ci�
i mi�o�ci� bli�niego. Cz�sto powtarza�: Ka�da dobra dusza
jest jako ta �wieca, kt�ra sama si�
spala,
a innym przy�wieca. Kiedy� zapisa� w swoim „Dzienniku”, komentuj�
zaistnia�� sytuacj�:
i mnie, m�j Bo�e ci�ko, bardzo ci�ko, ale wol�
ja mie� k�opot, ni� pozostawi�
kogo�
w k�opocie.
Edmund Bojanowski zmar� w opinii �wi�to�ci. D�ugo jednak trzeba by�o czeka� na rozpocz�cie procesu beatyfikacyjnego, gdy� zaraz po jego �mierci, na terenie Prus i ziem polski b�d�cych pod zaborem pruskim rozpocz�a si� ostra walka skierowana przeciw Ko�cio�owi katolickiemu i wszystkiemu co polskie – tzw. Kulturkampf.
W
1874 r. w�adze pruskie aresztowa�y ks. arcybiskupa Mieczys�awa Led�chowskiego,
kt�ry by� osob� najbardziej kompetentn� do rozpocz�cia stara�
o beatyfikacj� Edmunda Bojanowskiego. Tak�e wskutek ustawy z 1875
r. o kasacie zgromadze� zakonnych, wi�kszo�� plac�wek s�u�ebniczek,
��cznie z domem generalnym w Jaszkowie, zosta�a zamkni�ta. Taki
trudny stan trwa� do ko�ca I wojny �wiatowej. Lata mi�dzywojenne,
to czas odbudowywania struktur Ko�cio�a po niewoli narodowej, jednak
kardyna� August Hlond bardzo pragn�� rozpocz�� proces beatyfikacyjny
Edmunda Bojanowskiego. Mia�o to nast�pi� w roku 1939, ale wtedy wybuch�a
II wojna �wiatowa. Bezpo�rednio po niej, na pro�b� si�str
o wszcz�cie procesu informacyjnego do beatyfikacji i kanonizacji Edmunda
Bojanowskiego, ks. Kardyna� zarz�dzi�, by w archiwach Zgromadzenia
zrobiono spis dokument�w odnosz�cych si� do �ycia, �mierci i cn�t
Edmunda. Zosta� te� ustanowiony postulator sprawy beatyfikacyjnej.
W�r�d os�b szczeg�lnie zaanga�owanych w prowadzenie procesu, a�
do beatyfikacji w 1999 r., wymieni� nale�y ks. Kardyna�a Zenona Grocholewskiego
w Rzymie,
a na terenie Polski – ks. prof. Mariana F�k�.
W
1960 r. zako�czono proces na szczeblu diecezjalnym i przekazano dokumenty
do Rzymu. W 1972 r. sprawa stara� o beatyfikacj� Edmunda
Bojanowskiego, wniesiona pocz�tkowo jako „zwyczajna”, zosta�a
przekwalifikowana przez Kongregacj� do Spraw �wi�tych na „historyczn�”,
gdy� nie by�o ju� �yj�cych os�b, kt�re osobi�cie zetkn�y
si�
z tym wielkim cz�owiekiem. Konieczne okaza�o si� przygotowanie tzw.
Pozycji historycznej, wskazuj�cej na podstawie �r�de� pisanych heroiczno��
�ycia i cn�t Edmund Bojanowskiego. Na podstawie Pozycji wydany zosta�
Dekret o heroiczno�ci cn�t s�ugi Bo�ego. Ponadto Kongregacja uzna�a
za cud uzdrowienie z choroby nowotworowej osoby, w intencji kt�rej
zanoszona by�a modlitwa przez przyczyn� s�ugi Bo�ego Edmunda Bojanowskiego.
A oto fragment homilii, wyg�oszonej przez Ojca �w. Jana Paw�a II podczas uroczystej beatyfikacji, dnia 13 czerwca 1999 r. w Warszawie:
„Apostolstwo
mi�osierdzia wype�ni�o r�wnie�
�ycie b�ogos�awionego Edmunda Bojanowskiego. Ten wielkopolski ziemianin,
obdarowany przez Boga licznymi talentami
i szczeg�ln� g��bi� �ycia religijnego, mimo w�t�ego zdrowia,
z wytrwa�o�ci�, roztropno�ci�
i hojno�ci� serca prowadzi� i inspirowa�
szerok� dzia�alno�� na rzecz ludu wiejskiego. Wiedziony pe�nym
wra�liwo�ci rozeznaniem potrzeb, da�
pocz�tek licznym dzie�om wychowawczym, charytatywnym, kulturalnym
i religijnym, kt�re wspiera�y materialnie
i moralnie rodzin� wiejsk�. Pozostaj�c
�wieckim cz�owiekiem, za�o�y� dobrze w Polsce znane Zgromadzenie
Si�str S�u�ebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Pocz�tej.
We wszelkich dzia�aniach kierowa�
si� pragnieniem, by wszyscy ludzie stali si�
uczestnikami odkupienia. Zapisa� si�
w pami�ci ludzkiej jako «serdecznie dobry cz�owiek», kt�ry z mi�o�ci
do Boga i do cz�owieka umia� skutecznie jednoczy�
r�ne �rodowiska wok� dobra. W swojej bogatej dzia�alno�ci daleko
wyprzedza� to, co na temat apostolstwa
�wieckich powiedzia� Sob�r Watyka�ski II. Da�
wyj�tkowy przyk�ad ofiarnej i m�drej pracy dla cz�owieka, ojczyzny
i Ko�cio�a. Dzie�o b�ogos�awionego Edmunda Bojanowskiego kontynuuj�
Siostry S�u�ebniczki, kt�re z ca�ego serca pozdrawiam i dzi�kuj�
im za cich� i ofiarn� s�u�b� dla cz�owieka i Ko�cio�a.”
Opracowano na podstawie:
F�ka Marian,
ks., Ziarno wrzucone w ziemi�. B�ogos�awiony Edmund Bojanowski (1814-1871).
Za�o�yciel Zgromadzenia Si�str S�u�ebniczek NMP Niepokalanie Pocz�tej,
Pozna� 1999
(wyd. 1, Wroc�aw – 1988)
Kornacka Maria
Manfreda, s., Edmund Bojanowski (1814-1871), w: Nasza Przesz�o��.
Studia
z dziej�w Ko�cio�a i kultury katolickiej w Polsce. Red. ks. Alfons
Schletz, Krak�w 1967, t. 26,
ss. 5-145


