Regionalna Olimpiada Wiedzy o Wielkich Polakach - Aktualności: RYS BIOGRAFICZNY BŁ. EDMUNDA BOJANOWSKIEGO
XXVI Olimpiada<br>Święty Brat Albert XXV Olimpiada<br>Święty Maksymilian Maria Kolbe XXIV Olimpiada<br>Słudzy Boży Rodzina Ulmów XXIII Olimpiada<br>Ignacy Łukasiewicz XXII Olimpiada<br> Służebnica Boża Anna Jenke XXI Olimpiada<br>Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński XX Olimpiada<br>Święty Jan Paweł II XIX Olimpiada<br>Święty Andrzej Bobola XVIII Olimpiada<br>Arcybiskup Ignacy Tokarczuk XVII Olimpiada<br>SŁUŻEBNICA BOŻA MATKA ANNA KAWOREK XVI Olimpiada<br>Słudzy Boży Rodzina Ulmów XV Olimpiada<br>Święty Zygmunt Szczęsny Feliński XIV Olimpiada<br>Święty Jan z Dukli XIII Olimpiada<br>Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki XII Olimpiada<br>Błogosławiony Ks. Bronisław Markiewicz XI Olimpiada<br>Sługa Boży ks.kard.Stefan Wyszyński X Olimpiada<br>Błogosławiony Edmund Bojanowski IX Olimpiada<br>Sługa Boży ks. Jerzy Popiełuszko VIII Olimpiada<br>Sługa Boży Jan Paweł II VII Olimpiada<br>Sługa Boża Anna Jenke VI Olimpiada<br>Błogosławiony August Czartoryski V Olimpiada<br>Błogosławiony Ks. Bronisław Markiewicz IV Olimpiada<br>Święty Biskup Józef Sebastian Pelczar III Olimpiada<br>Błogosławiony Ks. Jan Balicki II Olimpiada<br>Błogosławiony Ks. Bronisław Markiewicz I Olimpiada<br>  Papież Jan Paweł II

RYS BIOGRAFICZNY BŁ. EDMUNDA BOJANOWSKIEGO

d.m.Y G:i:s

facebook twitter

I. RYS BIOGRAFICZNY BŁ. EDMUNDA BOJANOWSKIEGO

1. Dzieciństwo i młodość

Edmund Bojanowski urodził się 14 listopada 1814 r., jako syn Walentego i Teresy
z Umi�skich (z pierwszego małżeństwa Wilko�skiej - pierwszy jej mąż, człowiek dobry
i pobożny, z którym miała syna Teofila, zmarł przedwcześnie), średniozamożnych właścicieli ziemskich zamieszkałych w wielkopolskiej wiosce Grabonóg, odległej ok. 3 km od Gostynia.

Sześć dni później został ochrzczony w kościele parafialnym w Wielkich Strzelcach przez ks. Jakuba Ostrowskiego. Oprócz pierwszego imienia, którego używał, na Chrzcie św. otrzymał także dwa inne – imiona świętych patronów Polski – św. Wojciecha
i św. Stanisława.

W tej g��boko religijnej rodzinie piel�gnowano polskie tradycje patriotyczne: cze�� dla bohater�w narodowych oraz mi�o�� do podzielonej przez zaborc�w Polski. Ojciec Edmunda - Walenty Bojanowski, jego przyrodni brat Teofil Wilko�ski oraz brat matki – genera� Nepomucen Umi�ski, byli uczestnikami powstania listopadowego, a ojciec za obron� twierdzy Modlin zosta� odznaczony krzy�em zas�ugi.

Wydarzeniem z dzieci�stwa, kt�re cz�sto wspomina� Edmund, by�o uzdrowienie
z ci�kiej choroby. Kiedy jako 4 letni ch�opiec zapad� na ci�k� chorob�, lekarze nie dawali ju� szans na jego prze�ycie. Zrozpaczona matka powierzy�a syna Matce Bo�ej – i Edmund wr�ci� do zdrowia: gdy po modlitwie wr�ci�a do pokoju, zasta�a dziecko radosne, „jakby obudzone ze snu”. Jako wotum za �ask� wys�uchania modlitwy, rodzina ofiarowa�a do bazyliki ojc�w filipin�w na �wi�tej G�rze w Gostyniu srebrne Oko Opatrzno�ci, kt�re zosta�o umieszczone w bocznym o�tarzu przed figur� Piety [w sztuce - przedstawienie Matki Boskiej trzymaj�cej na kolanach martwego Chrystusa]. Edmund wiele razy s�ysza� od matki o swoim cudownym uzdrowieniu i gdy dor�s�, umie�ci� jego opis w kronice ko�cio�a na �wi�tej G�rze.

Edmund nie chodzi� do szko�y, lecz jak by�o to w zwyczaju bogatszych rodzin, najpierw uczy�a go matka, a potem pobiera� prywatne lekcje w domu. Mia� jednak przyjaci� w�r�d r�wie�nik�w z okolicy, najcz�ciej o podobnym jak on pochodzeniu spo�ecznym.
W przysz�o�ci, niekt�rzy z nich stali si� jego wsp�pracownikami w s�u�bie ludziom najubo�szym. Zachowa�y si� wspomnienia, �e Edmund od najm�odszych lat odznacza� si� wra�liwo�ci� i dobroci� serca.

Bojanowscy przeprowadzili si� z Grabonoga do odleg�ego ok. 35 km P�aczkowa, gdy Edmund mia� 11 lat. Jego nauczycielem zosta� wtedy ks. Jakub Siwicki, wikariusz
z pobliskiego miasta Dubin. Edmund by� m�odzie�cem uzdolnionym, pilnym w nauce
i tw�rczym w my�leniu. Wkr�tce pomi�dzy uczniem i nauczycielem nawi�za�a si� serdeczna wi�, a ks. Siwicki m�odszego o przesz�o 20 lat Edmunda nazywa� przyjacielem, kt�rego „by� m�drym o�mieli�”.

Edmund interesowa� si� szczeg�lnie literatur� i histori�. Fascynowa�y go �yciorysy wielkich Polak�w, o kt�rych nie tylko wiele czyta�, lecz podejmowa� te� pierwsze w�asne pr�by pisarskie.

W 1832 r. – jako 18 letni m�odzieniec – Edmund wyjecha� do Wroc�awia, aby uczy� si� na tamtejszym Uniwersytecie. Przez ponad dwa lata by� wolnym s�uchaczem,
a r�wnocze�nie uzupe�nia� �rednie wykszta�cenie. Indeks wydzia�u filozoficznego otrzyma�
na pocz�tku 1835 r. W tym czasie prze�y� te� m�odzie�cze zauroczenie Mari� Pohl, c�rk� profesora fizyki na Uniwersytecie Wroc�awskim. Nie wiadomo nawet, czy kiedykolwiek mia� okazj� zawrze� z ni� bli�sz� znajomo��, lecz po latach wspomina� j� kilkakrotnie, podziwiaj�c nie tylko wygl�d zewn�trzny, urod�, lecz przede wszystkim „wysokie wykszta�cenie umys�u i ducha, wzorowe pe�nienie obowi�zk�w c�rki, nieznu�one piel�gnowanie chorowitego ojca, osobiste trudnienie si� kuchni� i domem, skromno��
i unikanie towarzystw �wiatowych”. Kiedy dowiedzia� si�, �e Maria przesz�a
z protestantyzmu na katolicyzm i mia�a nawet wst�pi� do klasztoru, napisa� w swoim Dzienniku: „teraz pojmuj� �w wewn�trzny poci�g ducha, kt�ry ku niej mia�em i kt�ry mi
za ka�dym na ni� spojrzeniem powiada� tajemniczo o jakim� wy�szym tej dziewicy powo�aniu”.

Ci�kim osobistym do�wiadczeniem Edmunda w latach studi�w by�a �mier� matki
w 1934 roku oraz p�tora roku p�niej – �mier� ojca. By�a to pr�ba bardzo bolesna dla tego zaledwie 21 letniego, wra�liwego i chorowitego m�odzie�ca. Prze�ywa� j� jednak w ��czno�ci z Bogiem, a tak�e m�g� liczy� tak�e na duchowe wsparcie ze strony przyjaci�, gdy� w gronie student�w cieszy� si� wielk� sympati� i uznaniem, a nawet s�aw� m�odego poety i t�umacza. Wcze�niej w��cza� si� czynnie w nurt �ycia kulturalnego m�odzie�y, uczestnicz�c w weso�ych spotkaniach towarzyskich, przy �piewie piosenek [jeden z serdecznych przyjaci� – Ludwik G�siorowski, przysz�y lekarz, upomina� go nawet, aby nie szkodzi� swoim s�abym p�ucom poprzez zbyt g�o�ny �piew], ale i tw�rczych dyskusjach, wymianie pogl�d�w na r�ne interesuj�ce tematy oraz marzeniach o niepodleg�ej Polsce. Spotkania te by�y te� dobr� okazj� do zacie�niania wi�zi pomi�dzy polsk� i niemieck� m�odzie��, kt�ra poznawa�a kultur� swoich narod�w i uczy�a si� wzajemnego szacunku.

Koledzy uniwersyteccy po latach wspominali u Edmunda „skromno�� obyczaj�w, wiar�, pobo�ne �ycie” oraz jego wygl�d: „jego posta� do�� wysoka i chuda, jego twarz poci�g�a i blada z czarnym w�sikiem i czarn� br�dk�, jego oczy z zamys�em i smutkiem spoza okular�w spogl�daj�ce; zawsze nadzwyczaj starannie ubrany, przy tym skromny
i ma�om�wny, przyci�ga� do siebie przyjacielskim u�miechem i pewn� delikatno�ci�
w obej�ciu”.

Po �mierci ojca Edmund odby� podr�, poprzez Drezno i Lipsk, do Berlina, gdzie zapisa� si� na wydzia� filozoficzny tamtejszego Uniwersytetu. W latach 1836 – 1838 kontynuowa� studia, korzystaj�c tak�e z wyk�ad�w z historii sztuki, muzyki, psychologii, poezji i logiki. Najwi�ksz� jego pasj� sta�a si� w�wczas literatura: pisa� mi�dzy innymi artyku�y o polskich zabytkach, t�umaczy� wiersze liryczne, pie�ni serbskie i czeskie, a tak�e „Manfreda” Byrona. Niestety, powa�na choroba p�uc – gru�lica - zmusi�a go do przerwania studi�w. W 1838 r. formalnie opu�ci� Uniwersytet Berli�ski. Po odbyciu kuracji
w Dusznikach - Zdroju wr�ci� do rodzinnego Grabonoga i zamieszka� u swego przyrodniego brata Teofila Wilko�skiego, kt�ry po �mierci rodzic�w by� jego najbli�szym krewnym.

2. Praca spo�eczna

Wkr�tce Edmund Bojanowski aktywnie w��czy� si� w nurt pracy spo�ecznej, kt�rej celem by�o moralne i kulturalne odnowienie narodu polskiego. Chocia� sam by� cierpi�cy, potrafi� skierowa� swoj� naturaln� wra�liwo�� na potrzeby innych: jako w�a�ciciel ziemski szczeg�lnie zainteresowa� si� problemem poprawy warunk�w �ycia ludzi z najubo�szych warstw spo�ecznych. Zosta� cz�onkiem Wydzia�u Literackiego przy organizacji dzia�aj�cej
w najbli�szym mie�cie - Gostyniu – tak zwanym Kasynie Gosty�skim1 (przyczyni� si� do zak�adania czytelni wiejskich), Towarzystwa Naukowej Pomocy (organizowanie funduszu stypendialnego dla ubogiej, zdolnej m�odzie�y, w celu umo�liwienia kszta�cenia si�), Towarzystwa �w. Wincentego a’Paulo (troska o chorych i ubogich) oraz Ligii Polskiej (celem tej organizacji by�a obrona praw ludno�ci polskiej na ziemiach zagarni�tych przez mocarstwa zaborcze oraz podnoszenie ducha narodu). By� wsp�tw�rc� w Poznaniu, Gostyniu, �remie
i Psarach miejskich ochronek dla dzieci nie ucz�szczaj�cych jeszcze do szko�y.

Rozwija� tak�e talent pisarski. Jego publikacje ukazywa�y si� w czasopismach „Przyjaciel Ludu” (1834 – 1849), „Marzanna” oraz roczniku „Melitele”. Prowadzi� te� w�asn� dzia�alno�� wydawnicz�. Najciekawsz� jego inicjatyw� w tej dziedzinie by�o „Pok�osie. Zbieranka literacka na korzy�� sierot”, wydawana w latach 1852 – 1862, zawieraj�ca utwory krajowych i zagranicznych poet�w �wczesnej epoki, czyli romantyzmu. W „Pok�osiu” znalaz�y si�, mi�dzy innymi, utwory Adama Mickiewicza, Zygmunta Krasi�skiego, Cypriana Kamila Norwida, Aleksandra Fredry, Teofila Lenartowicza, Kornela Ujejskiego. Sta�y doch�d na rzecz sierot uzyskiwany z tej publikacji szacuje si� na ok. 100 talar�w rocznie, dlatego Bojanowski wk�ada� wiele wysi�ku, aby pismo ukazywa�o si� systematycznie: prowadzi� korespondencj�, gromadzi� nades�ane utwory i dokonywa� wyboru najlepszych, pertraktowa� z drukarniami, a potem zajmowa� si� rozprowadzaniem gotowych tom�w. B�d�c mi�o�nikiem polskiego folkloru, wraz z ks. Hilarym Koszutskim w latach 1860 – 1862 wydawa� r�wnie� dla ludu „Rok Wiejski”, w kt�rym publikowa� - przewa�nie anonimowo - tak�e w�asne utwory. Jest autorem „Pie�ni wiejskich dla ochronek”, kt�re przez wiele lat przypisywano Teofilowi Lenartowiczowi. W 1863 wyda� w Poznaniu „Starodawne przys�owia dla ochronek”. Prowadz�c dzia�alno�� wydawnicz� i spo�eczn�, E. Bojanowski osobi�cie pozna� Antoniego Edwarda Ody�ca, wsp�pracowa� z Teofilem Lenartowiczem, Wincentym Polem, Augustem Cieszkowskim, Karolem Libeltem, a tak�e inicjatorem pracy organicznej, lekarzem Karolem Marcinkowskim. Utrzymywa� kontakt tak�e z innymi obro�cami polsko�ci, mi�dzy innymi z dzia�aj�cym na �l�sku J�zefem Lomp� oraz
z Krzysztofem Celestynem Mrongowiuszem z Mazur.

Powszechny szacunek i miano „drugiego Wincentego a’Paulo” zyska� Edmund Bojanowski zw�aszcza w czasie epidemii cholery, kt�ra w 1849 r. nawiedzi�a Gosty�
i okolice, kiedy z nara�eniem �ycia piel�gnowa� chorych. Nie pozosta� tak�e oboj�tny na los licznych w�wczas sierot, dla kt�rych przy wsp�pracy z innymi lud�mi, zatroskanymi o los najubo�szych, za�o�y� tzw. Instytut - Dom Mi�osierdzia, prowadzony przez siostry szarytki,
z kt�rym �ci�le wsp�pracowa� do 1856 roku. Osobi�cie zaj�� si� urz�dzeniem domu, zgromadzeniem potrzebnych �rodk�w materialnych i sprowadzeniem si�str. Szczeg�lnie zale�a�o mu na zapewnieniu dzieciom jak najlepszych warunk�w rozwoju i przygotowaniu ich do uczciwego, samodzielnego �ycia, aby sieroctwo nie k�ad�o si� cieniem na dalszym ich losie. Stawia� im wymagania, uczy� pracy i systematyczno�ci, ale tak�e potrafi� w��cza� si�
w ich zabawy. Dzieci, wyczuwaj�c jego autentyczn� mi�o��, spontanicznie nazywa�y
go „tat�”.

3. Za�o�enie zgromadzenia zakonnego

Najwa�niejszym dzie�em b�. Edmunda Bojanowskiego jest Zgromadzenie Si�str S�u�ebniczek, kt�rego pocz�tek datuje si� od za�o�enia dnia 3 V 1850 r. ochronki dla dzieci wiejskich w Podrzeczu k. Gostynia. Edmund wybra� specjalnie dzie�, kt�ry w tak pi�kny spos�b ��czy w sobie tre�ci narodowe z religijnymi. Rocznica Konstytucji 3 Maja – symbol pod�wigni�cia si� narodu i �wi�to ko�cielne Znalezienia Krzy�a. Trzem m�odym siostrom, potocznie znanym ochroniarkami, sk�ada� �yczenia ofiarnej pracy dla dobra Ko�cio�a
i narodu.

W li�cie do arcybiskupa gnie�nie�sko - pozna�skiego Leona Przy�uskiego napisa�:
od kilku lat zajmowa�a mnie my�l urz�dzenia ochronek wiejskich pod nadzorem dziewcz�t wiejskich. Mia�em na wzgl�dzie: raz - korzy�� ma�ych dzieci wystawionych po wsiach przez zaniedbanie lub nie�wiadomo�� rodzic�w na zepsucie przedwczesne, po wt�re - u�wi�cenie kobiet wiejskich, a przez to wp�yw na podniesienie i umoralizowanie ludu wiejskiego.
To w�a�nie ochroniarki [wychowawczynie dzieci w wieku przedszkolnym w tzw. ochronkach], kt�rych przygotowaniem duchowym i umys�owym zaj�� si� osobi�cie, sta�y si� ewangelicznym ziarnem, z kt�rego wyros�o Zgromadzenie Si�str S�u�ebniczek Naj�wi�tszej Maryi Panny Niepokalanie Pocz�tej. Odt�d E. Bojanowski ca�e swoje serce, zdolno�ci
i maj�tek po�wi�ci� sprawom tego w�a�nie dzie�a.

Powstaj�c� instytucj� kszta�towa� wed�ug g��boko przemy�lanych idei. Ochronka mia�a by� instytucj� dobroczynn� i wychowawcz�, kt�ra dawa�a rodzicom mo�liwo�� podj�cia pracy zarobkowej bez szkody dla opieki i wychowania dzieci.

W wychowaniu dzieci po�o�y� szczeg�lny nacisk na stron� moraln�, religijn�
i patriotyczn�, chc�c jak najlepiej wykorzysta� bogate tradycje polskiej wsi i jej duchowe bogactwo.

Wed�ug Edmunda Bojanowskiego, ochroniarka mia�a ca�� dusz� zaj�� si� wychowaniem dzieci w ochronce. Fenomenem jest tak�e opracowany przez niego szczeg�owy program wychowawczy, kt�ry po 150 latach, w pe�ni odpowiada nowoczesnym osi�gni�ciom pedagogiki i psychologii dziecka. Zaj�cia w ochronce siostry mia�y organizowa� w spos�b maksymalnie pobudzaj�cy aktywno�� dziecka: nie nale�a�o wyr�cza� go w niczym, co by�o w stanie zrobi� samodzielnie. Zaleca� pogadanki na r�ne tematy
i pos�ugiwanie si� ilustracjami, w w�r�d zaj�� najwa�niejsz� rol� spe�nia�a zabawa. Najwi�ksz� nowo�ci� w tamtych czasach by�o nie stosowanie kar cielesnych,
co E. Bojanowski uj�� w wierszu: do serduszka, do mojego dam ci matko klucz: r�d�k� mnie nie napominaj, s��wkiem tylko ucz! Od r�d�ki si� rozum traci, duch si� mo�e st�uc - s��wkiem rozum si� bogaci, s��wkiem matko ucz.

Wa�nym elementem wychowania religijnego by�o uwra�liwianie dzieci na cz�owieka potrzebuj�cego i przyzwyczajanie ich do niesienia pomocy zar�wno chorym i ubogim, jak te� sobie na wzajem.

Ochroniarki uzna� za osoby zdolne nie tylko do sprawowania opieki nad dzie�mi, ale do spe�nienia roli jakby „kap�anek polskiego ludu”. Jako cz�owiek g��bokiej wiary
i modlitwy, posiadaj�cy te� wykszta�cenie uzyskane na uniwersytetach, sta� si� zar�wno wychowawc� pierwszych si�str, jak te� kierownikiem duchowym, kt�ry pomaga� im zrealizowa� pragnienie s�u�by Bogu i cz�owiekowi w �yciu zakonnym.

Kiedy okaza�o si�, - �e zg�asza si� wiele ch�tnych dziewcz�t, zdecydowanych na taki spos�b �ycia zakonnego i gotowych do ko�ca �ycia po�wi�ca� si� pracy na rzecz dzieci, ubogich i chorych, - a r�wnocze�nie kolejne osoby zwraca�y si� z pro�b� o za�o�enie ochronek, postara� si� o otwarcie nowicjatu. Dnia 26 VIII 1856 r. we wsi Jaszk�w
w Wielkopolsce utworzy� nowicjat dla kandydatek do formuj�cego si� zgromadzenia. Duchowe kierownictwo wsp�lnoty powierzy� ojcom jezuitom ze �remu. W 1855 r. naszkicowa� Edmund Bojanowski g��wne punkty Regu�y, kt�r� przes�a� do Rzymu, do ksi�y ze zgromadzenia zmartwychwsta�c�w, aby pomogli w uzyskaniu jej zatwierdzenia przez Ko�ci�.

Wkr�tce jego widoczny zamiar za�o�enia nowego zgromadzenia zakonnego zacz�� jednak budzi� wiele w�tpliwo�ci. Nawet dla �yczliwie usposobionych wobec Edmunda os�b duchownych, kt�rzy darzyli go szacunkiem za nieskazitelne �ycie i po�wi�cenie, przeszkod� wydawa� si� fakt, �e jest on cz�owiekiem �wieckim, a nie kap�anem. Jego dzie�u nie wr�ono d�ugiej przysz�o�ci obawiaj�c si�, �e rozpadnie si� po �mierci za�o�yciela, lecz mimo to, zg�asza�y si� nowe kandydatki i nap�ywa�y oferty zak�adania kolejnych ochronek. Wkr�tce nast�pi�o tak�e upragnione zatwierdzenie ze strony Ko�cio�a.

4. Ostatnie lata �ycia

Kiedy Zgromadzenie rozwija�o si� i usamodzielnia�o, w duszy Edmunda odezwa�o si� silne pragnienie kap�a�stwa. W 1868 r. opu�ci� rodzinny Grabon�g, kt�ry zosta� w�a�nie sprzedany na skutek finansowych trudno�ci brata, i wyjecha� do Poznania. Uzyskawszy pozwolenie abp Mieczys�awa Halki Led�chowskiego, dnia 30 III 1869 r. wst�pi� do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego w Gnie�nie, gdzie dnia 7 X 1869 r. otrzyma� sutann�. Niestety, na skutek pogarszaj�cego si� stanu zdrowia ju� w maju 1870 r. musia� opu�ci� mury seminaryjne. Ostatnie miesi�ce �ycia sp�dzi� u jednego ze swoich przyjaci� - ks. Stanis�awa Gieburowskiego, proboszcza w G�rce Duchownej. Do ko�ca interesowa� si� sprawami si�str s�u�ebniczek, spotyka� si� z nimi i prowadzi� korespondencj�, kontaktowa� si� z fundatorami powstaj�cych plac�wek. Czuj�c zbli�aj�c� si� �mier�, 27 VII 1871 r. przyj�� Sakrament Namaszczenia Chorych, 5 VIII ostatni raz przyj�� Komuni� �wi�t�, a 7 VIII przeszed� do wieczno�ci - o godz. 2030, maj�c nieca�e 57 lat. 10 VIII jego cia�o przewieziono do Jaszkowa, gdzie nast�pnego dnia odby� si� pogrzeb, z udzia�em 10 ksi�y i 86 si�str s�u�ebniczek z Wielkopolski i �l�ska [przed �mierci� wyrazi� �yczenie, aby o jego pogrzebie nie by�o og�osze� w gazetach]. Trumn� z�o�ono w grobowcu Szo�drskich, w podziemiach ko�cio�a w Jaszkowie, w pobli�u pierwszego nowicjatu za�o�onego przez niego zgromadzenia. W 1927 r. doczesne szcz�tki Edmunda Bojanowskiego prze�o�ono do d�bowej trumny i przewieziono do �abikowa (obecnie Lubo�), ko�o Poznania.

W ho�dzie Zmar�emu tak napisano w „Tygodniku Katolickim”: Odszed� „serdecznie dobry cz�owiek”, jeden z najpobo�niejszych, najpokorniejszych i najzas�u�e�szych katolik�w Wielkopolski (...), wz�r cichej pobo�no�ci, �agodnej wyrozumia�o�ci i wyrzeczenia si� siebie.

Zgromadzenie za�o�one przez Bojanowskiego jeszcze za jego �ycia rozwija�o si�
w Wielkopolsce, Galicji, na �l�sku i w Kr�lestwie Polskim, jednak dzia�alno�� si�str wkr�tce spotka�a si� ze stanowczym sprzeciwem zaborc�w. Cen� dalszego istnienia ocalonych przed kasat� plac�wek by� podzia� Zgromadzenia. W nast�pnych latach stopniowo wyodr�bni�y si� cztery autonomiczne ga��zie Si�str S�u�ebniczek: wielkopolskie z domem generalnym
w Luboniu ko�o Poznania, starowiejskie z domem generalnym w Starej Wsi ko�o Brzozowa, d�bickie - w D�bicy oraz �l�skie – we Wroc�awiu.

Obecnie oko�o 3 tysi�ce si�str pracuje w Polsce, innych pa�stwach europejskich,
a tak�e w Afryce, Azji i Ameryce (og�em na ponad 500 plac�wkach w 25 krajach �wiata). Realizuj�c charyzmat Za�o�yciela, otwarte na potrzeby Ko�cio�a, przystosowuj� swoj� dzia�alno�� do panuj�cych warunk�w spo�ecznych, pracuj�c w duchu prostoty i mi�o�ci s�u�ebnej. W Anglii istnieje tak�e zgromadzenie The Poor Servants of the Mother of God, za�o�one na wz�r polskich S�u�ebniczek przez Fanny Margaret Taylor w Londynie. F. M. Taylor osobi�cie odwiedzi�a Edmunda Bojanowskiego w 1869 r. Z regu�� s�u�ebniczek pracuj�cych na terenie Galicji zapozna� si� tak�e o. Jeremiasz �omnicki – bazylianin, zak�adaj�c w 1892 r. wraz z ks. Cyrylem Sieleckim i m. Jozafat� Michalin� Hordaszewsk� Zgromadzenie Si�str S�u�ebnic Niepokalanej Panny Maryi w obrz�dku greko-katolickim.

5. Proces beatyfikacyjny i beatyfikacja 13 czerwca 1999 r., podczas Mszy �w. odprawionej przez Jana Paw�a II w Warszawie, w czasie jego pielgrzymki do Polski.

Tajemnica osobowo�ci b�. Edmunda Bojanowskiego ods�ania si� na tle jego �ycia wewn�trznego, sk�d czerpa� si�y do dzia�alno�ci. Przede wszystkim by� cz�owiekiem, kt�ry s�ucha� i rozwa�a� S�owo Bo�e. Co roku odprawia� 3-dniowe rekolekcje zamkni�te u ojc�w jezuit�w w �remie. Centralnym punktem ka�dego dnia by�a dla niego Msza �w., chocia� do ko�cio�a – w zimie nie ogrzewanego – mia� do pokonania piechot� ponad 3 kilometry, i czyni� to bez wzgl�du na pogod�. Cz�sto spowiada� si�, przyjmowa� Komuni� �w. i wiele godzin sp�dza� na modlitwie przed Naj�wi�tszym Sakramentem. Szczeg�lne miejsce w jego duchowo�ci zajmowa�a Maryja – to przecie� Jej Imieniu i s�u�bie po�wi�ci� za�o�on� przez siebie wsp�lnot� zakonn�. Jak m�wi�, wiara i zawierzenie Bogu by�o jego codziennym pokarmem, tarcz� w zmaganiach z trudami i przeciwno�ciami �ycia, si�� do ponoszenia ofiar. Jako cz�owiek odznacza� si� wielk� prostot�, delikatno�ci�, serdeczno�ci� i mi�o�ci� bli�niego. Cz�sto powtarza�: Ka�da dobra dusza jest jako ta �wieca, kt�ra sama si� spala,
a innym przy�wieca.
Kiedy� zapisa� w swoim „Dzienniku”, komentuj� zaistnia�� sytuacj�:
i mnie, m�j Bo�e ci�ko, bardzo ci�ko, ale wol� ja mie� k�opot, ni� pozostawi� kogo�
w k�opocie.

Edmund Bojanowski zmar� w opinii �wi�to�ci. D�ugo jednak trzeba by�o czeka� na rozpocz�cie procesu beatyfikacyjnego, gdy� zaraz po jego �mierci, na terenie Prus i ziem polski b�d�cych pod zaborem pruskim rozpocz�a si� ostra walka skierowana przeciw Ko�cio�owi katolickiemu i wszystkiemu co polskie – tzw. Kulturkampf.

W 1874 r. w�adze pruskie aresztowa�y ks. arcybiskupa Mieczys�awa Led�chowskiego, kt�ry by� osob� najbardziej kompetentn� do rozpocz�cia stara� o beatyfikacj� Edmunda Bojanowskiego. Tak�e wskutek ustawy z 1875 r. o kasacie zgromadze� zakonnych, wi�kszo�� plac�wek s�u�ebniczek, ��cznie z domem generalnym w Jaszkowie, zosta�a zamkni�ta. Taki trudny stan trwa� do ko�ca I wojny �wiatowej. Lata mi�dzywojenne, to czas odbudowywania struktur Ko�cio�a po niewoli narodowej, jednak kardyna� August Hlond bardzo pragn�� rozpocz�� proces beatyfikacyjny Edmunda Bojanowskiego. Mia�o to nast�pi� w roku 1939, ale wtedy wybuch�a II wojna �wiatowa. Bezpo�rednio po niej, na pro�b� si�str
o wszcz�cie procesu informacyjnego do beatyfikacji i kanonizacji Edmunda Bojanowskiego, ks. Kardyna� zarz�dzi�, by w archiwach Zgromadzenia zrobiono spis dokument�w odnosz�cych si� do �ycia, �mierci i cn�t Edmunda. Zosta� te� ustanowiony postulator sprawy beatyfikacyjnej. W�r�d os�b szczeg�lnie zaanga�owanych w prowadzenie procesu, a� do beatyfikacji w 1999 r., wymieni� nale�y ks. Kardyna�a Zenona Grocholewskiego w Rzymie,
a na terenie Polski – ks. prof. Mariana F�k�.

W 1960 r. zako�czono proces na szczeblu diecezjalnym i przekazano dokumenty do Rzymu. W 1972 r. sprawa stara� o beatyfikacj� Edmunda Bojanowskiego, wniesiona pocz�tkowo jako „zwyczajna”, zosta�a przekwalifikowana przez Kongregacj� do Spraw �wi�tych na „historyczn�”, gdy� nie by�o ju� �yj�cych os�b, kt�re osobi�cie zetkn�y si�
z tym wielkim cz�owiekiem. Konieczne okaza�o si� przygotowanie tzw. Pozycji historycznej, wskazuj�cej na podstawie �r�de� pisanych heroiczno�� �ycia i cn�t Edmund Bojanowskiego. Na podstawie Pozycji wydany zosta� Dekret o heroiczno�ci cn�t s�ugi Bo�ego. Ponadto Kongregacja uzna�a za cud uzdrowienie z choroby nowotworowej osoby, w intencji kt�rej zanoszona by�a modlitwa przez przyczyn� s�ugi Bo�ego Edmunda Bojanowskiego.

A oto fragment homilii, wyg�oszonej przez Ojca �w. Jana Paw�a II podczas uroczystej beatyfikacji, dnia 13 czerwca 1999 r. w Warszawie:

„Apostolstwo mi�osierdzia wype�ni�o r�wnie� �ycie b�ogos�awionego Edmunda Bojanowskiego. Ten wielkopolski ziemianin, obdarowany przez Boga licznymi talentami
i szczeg�ln� g��bi� �ycia religijnego, mimo w�t�ego zdrowia, z wytrwa�o�ci�, roztropno�ci�
i hojno�ci� serca prowadzi� i inspirowa� szerok� dzia�alno�� na rzecz ludu wiejskiego. Wiedziony pe�nym wra�liwo�ci rozeznaniem potrzeb, da� pocz�tek licznym dzie�om wychowawczym, charytatywnym, kulturalnym i religijnym, kt�re wspiera�y materialnie
i moralnie rodzin� wiejsk�. Pozostaj�c �wieckim cz�owiekiem, za�o�y� dobrze w Polsce znane Zgromadzenie Si�str S�u�ebniczek Bogarodzicy Dziewicy Niepokalanie Pocz�tej.
We wszelkich dzia�aniach kierowa� si� pragnieniem, by wszyscy ludzie stali si� uczestnikami odkupienia. Zapisa� si� w pami�ci ludzkiej jako «serdecznie dobry cz�owiek», kt�ry z mi�o�ci do Boga i do cz�owieka umia� skutecznie jednoczy� r�ne �rodowiska wok� dobra. W swojej bogatej dzia�alno�ci daleko wyprzedza� to, co na temat apostolstwa �wieckich powiedzia� Sob�r Watyka�ski II. Da� wyj�tkowy przyk�ad ofiarnej i m�drej pracy dla cz�owieka, ojczyzny i Ko�cio�a. Dzie�o b�ogos�awionego Edmunda Bojanowskiego kontynuuj� Siostry S�u�ebniczki, kt�re z ca�ego serca pozdrawiam i dzi�kuj� im za cich� i ofiarn� s�u�b� dla cz�owieka i Ko�cio�a.”

Opracowano na podstawie:

F�ka Marian, ks., Ziarno wrzucone w ziemi�. B�ogos�awiony Edmund Bojanowski (1814-1871). Za�o�yciel Zgromadzenia Si�str S�u�ebniczek NMP Niepokalanie Pocz�tej, Pozna� 1999
(wyd. 1, Wroc�aw – 1988)

Kornacka Maria Manfreda, s., Edmund Bojanowski (1814-1871), w: Nasza Przesz�o��. Studia
z dziej�w Ko�cio�a i kultury katolickiej w Polsce. Red. ks. Alfons Schletz, Krak�w 1967, t. 26,
ss. 5-145